Jenny
Po całej przegadanej nocy z Johanem spałam do około godziny jedenastej. Nawet nie wiedziałam ile mamy wspólnych tematów oraz jak bardzo się przy nim otwierałam...
W każdym razie wstałam z łóżka i podreptałam do łazienki. Gdy zaczęłam myć zęby zauważyłam na lustrze przylepioną żółtą karteczkę od Johana: ,,Jakby mnie nie było w domku to nie martw się o mnie. Razem z chłopakami ogarniamy domki i posesję. Johan". Uśmiechnęłam się i wróciłam do przerwanej czynności. Po wykonaniu swych porannych rytuałów wyszłam na dwór. Stanęłam na werandzie przed domkiem i wciągnęłam w płuca świeże powietrze, po czym poszłam w kierunku domku Carrie. Siedziała w nim sama i czytała książkę:
-Hej, Książkoholiczko.- Przywitałam się
-No witaj, Mangoholiczko.- Odłożyła książkę na bok i się uścisnęłyśmy
-Jak tam po spędzeniu dwóch wieczorów w towarzystwie Księcia z twych najskrytszych marzeń?- Zagadnęłam
-Wiesz, chyba się pomyliłam...- Powiedziała prawie szeptem
-J-jak to się pomyliłaś???
-No, normalnie. Jeremy jest wspaniałym przyjacielem, ale chyba do siebie nie pasujemy. Wiesz, może tego nie zrozumiesz, ale on nie jest tym chłopakiem, z którym mam spędzić całe swoje życie...
-To w takim razie kto nim jest?- Zapytałam wstrząśnięta i zbulwersowana; razem z Jeremym tworzyliby parę idealną
-Jenn, wybacz, ale nie powiem ci...- Poczułam się LEKKO urażona
-Jak to nie powiesz mi??
-Nie powiem.- Oznajmiła twardo i skrzyżowała ręce na piersi
-Jak chcesz...- Z nas obu ona była najbardziej uparta
-A co u ciebie po spędzeniu czterdziestu ośmiu godzin z Johanem?- Zapytała wścibskim głosem
-Co masz na myśli?
-Musieliście się do siebie zbliżyć!
-Po czym to wnioskujesz!?
-Bo żadna dziewczyna nie wytrzyma z chłopakiem, sam na sam, w jednym domku przez 2 dni bez czułych gestów!- Prawie krzyknęła.
-No i dobra! Całowaliśmy się, przytulaliśmy się i spaliśmy razem!- Wrzasnęłam żywo gestykulując rękami- Widzisz, ja nie mam z tym problemu, a poza tym ufam ci, bo jesteś dla mnie jak siostra... Jesteśmy parabatai...- Powiedziałam z miłością i wzruszeniem w głosie
-Jenn...- Wzruszyła się i przytuliła do mnie- Ja chyba zakochałam się w... Aidenie.- Wyszeptała, a na swym ramieniu poczułam jej łzy...
Carrie
Gdy powiedziałam Jenn o swoich uczuciach, od razu mi ulżyło, ale to nie załatwiało sprawy. Wciąż ta sytuacja była dla mnie nie do końca jasna, bo nie łapałam się jeszcze w swoich uczuciach i przemyśleniach. Zbyt dużo
rzeczy się teraz działo, abym teraz mogła wszystko klarownie i bez jakiś
komplikacji czy ogródek stwierdzić. Prawdę mówiąc, nie byłam do końca pewna uczucia, którym darzę Aidena, ale mogłam stwierdzić, że to nie jest na sto procent nienawiść i sama czysta przyjaźń. Gdyby to była ta odmiana miłości, na pewno bym nie wzdrygała się po usłyszeniu jego imienia, nie zachwycałabym się,
gdyby on obdarzył mnie przepięknym czułym gestem, który wyraża więcej
niż tysiąc słów i mimo że uprzykrzał mi życie, teraz jest jednym z najcudowniejszych jego elementów i nie wiem, co mam z tym począć, ale jestem pewna jednej jedynej rzeczy. To dla niego chce mi się wstawać co dzień z łóżka, chociażby po to, aby się z nim podroczyć lub pokłócić, ale co z tego jeśli sie nigdy nie dowie, bo jestem tchórzem. Zbyt się boję jego reakcji, która miałaby miejsce, gdybym mu powiedziała o emocjach, które kłębią się wciąż we mnie i nie pozwalają mi spać.
Posiedziałam z moją przyjaciółką przez dłuższą chwilę, ale Johan mi ją odbił i musiałam zostać z tym wszystkim sama. Musiałam podjąć decyzje, która będzie miała wpływ na resztę mego życia. Czy powiem Aiden'owi co do niego czuję czy może będę to kryła głęboko w sobie i to nigdy nie ujrzy światła dziennego?
Co tu zrobić?
Mam dość tego, że nie mam odwagi by pokazać ludziom, jaka na prawde jestem i co o nich myślę lub też co do nich czuję. No i niestety Aiden jest tego dobrym przykładem. Jest zbyt idealny, a ja nie mogę się równać z tuzinem dziewcząt skaczących nad nim, choć gdyby ktoś się mnie spytał o to na początku roku szkolnego, odpowiedziałabym przeciwnie. Że mam więcej rozumu niż one, ale od tego czasu dużo się zmieniło. Ja się zmieniłam, przecież nie co dzień udaje się dziewczynę najpopularniejszego chłopaka w szkole i zarazem najbardziej aroganckiego oraz narcystycznego z nich wszystkich.
Podjęłam decyzję. Raz kozie śmierć. Teraz albo nigdy...
Jenny
Podczas rozmowy z Carrie do domku zawitał Johan, który oznajmił, że musi wcześniej wrócić do domu oraz czy chcę wracać z nim czy też z kimś innym. Oczywiście wybrałam pierwszą opcję, przez co pożegnałam się z mą przyjaciółką i ruszyłam do swego tymczasowego lokum po swe bagaże, lecz chłopak powstrzymał mnie mówiąc, iż już nas spakował wcześniej. Tak więc wgramoliłam się do jeep'a i zapięłam pas. Johan uczynił to samo, z taką różnicą, że dodatkowo odpalił silnik samochodu. Jedna trzecia podróży przebiegała w ciszy. W środku samochodu dało się czuć napiętą atmosferę. W końcu mój sąsiad odezwał się pierwszy:
-Podobało ci się?
-Było całkiem fajnie.- Odparłam uśmiechając się
-Cieszę się.- Również posłał mi swój olśniewający uśmiech
-Dlaczego?- Zapytałam
-Bo...- Nie potrafił znaleźć dobrych słów-...Bo to jest tak jakbyś zapytała Carrie czy jej się podobało, a ona by ci odpowiedziała, że było super, a ty byś się cieszyła z tego, że mile spędziła czas.- Wyjaśnił
-Mhm.- Mruknęłam ze zrozumieniem- Możemy gdzieś po drodze wstąpić?
-Myślę, że tak. Jakieś konkretne życzenia?
-Kawiarnia.- Stęskniłam się za gorącą czekoladą oraz świeżymi rogalikami z nadzieniem czekoladowym.
Zrobił to o co go poprosiłam. Niecałe dwadzieścia minut później znaleźliśmy się na parkingu przed kawiarenką. Gdy tylko Johan zatrzasną drzwi jeep'a podeszłam do niego i się przytuliłam. Nie muszę chyba dodawać, że był niebywale zdziwiony moim zachowaniem, lecz przyjął je z wdzięcznością. Cały czas powtarzałam sobie, że to normalne, że ludzie się przytulają. a poza tym to Johan! Mój sąsiad, były wróg, przyjaciel, a nawet... chłopak. Tak, to chyba idealne określenie. Johan jest moim chłopakiem. Jestem z nim związana niewidzialną nicią, która nie pozwala mi spać oraz myśleć racjonalnie. Przez tą nić jestem do niego przywiązana, to przez nią tęsknię za nim oraz cieszę się na jego widok. Ta nić jest zwana zżyciem lub pod bardziej znaną wersją- miłością...
Powoli zacisnęłam ręce w pięści, wzięłam głęboki wdech i szybkim ruchem stanęłam jak najwyżej na palcach, po czym pocałowałam go prosto w usta. ,,On jest moim chłopakiem, moim całym światem." powtarzałam sobie. ,,To tak jak pocałowanie kogoś w policzek, tylko że w usta..." pocieszałam się, coraz mocniej zaciskając powieki. Nagle poczułam coś na swoich biodrach. To były jego wielkie, znajome oraz ciepłe dłonie. Nie mam pojęcia dlaczego, ale czułam się bezpieczna, gdy czułam je na sobie. Po tym pocałunku jeszcze przez kilka sekund nie otwierałam oczu w strachu przed jego reakcją, lecz jak się okazało nie miałam czego się bać. Chłopak pochylił się w moją stronę, po czym wyszeptał wprost do ucha:
-Dziękuję ci za to, że uczyniłaś mnie najszczęśliwszym chłopakiem na świecie. Kocham cię Jenn.- Po wypowiedzeniu tych słów musnął ustami mój policzek oraz chwycił mą dłoń i pociągnął za sobą do kawiarenki.
W środku było mało ludzi. Większość albo siedziała w domach albo włóczyła się po ulicach i galeriach. Zajęliśmy najbliższy stolik, po czym chłopak poszedł zamówić dla nas posiłek. Po kilku minutach przywitała nas kelnerka ze zrealizowanym zamówieniem. Prócz mojej gorącej czekolady oraz rogalika przyniosła kawę i pączek z gorzką czekoladą dla Johana. Jedliśmy razem i śmialiśmy się. Spędziłam z nim w tej kawiarni prawie całe popołudnie. Po zjedzeniu swoich zamówień wróciliśmy do domu. Johan odprowadził mnie pod same drzwi i nawet zaniósł moje bagaże do środka. Na koniec zgiął kolana, ujął mą twarz w swe ciepłe i duże dłonie, po czym obdarował mnie długim pocałunkiem. Nie wiedzieć czemu, ten czuły gest wywołał we mnie cudowne uczucie, które prosiłam w duchu, by zostało ze mną jak najdłużej. Po rozłączeniu się naszych warg chłopak zadał mi chyba najpiękniejsze w życiu pytanie:
-Czy pozwolisz mi troszczyć się o ciebie, tęsknić za tobą dniami i nocami oraz chronić cię ponad wszystko?
-A czy gotowanie też jest w pakiecie?- Zapytałam żartem, mimo iż to nie był najlepszy moment
-Oczywiście.- Zaśmiał się- To jak?
-Hmmm, a czy istnieje inna opcja? Jasne, że tak.- Przytuliłam się do niego i nie miałam zamiaru go puszczać, w sumie on chyba miał podobnie...
I to chyba by było na tyle z mojej historii. Dzięki przyjaciołom, pomyłkom oraz losowi udało mi się wreszcie dokonać właściwego wyboru oraz przyzwyczaić się do bardziej czułych gestów. Już nie krępuje mnie przytulenie się z kimś, a co dopiero pocałunek z Johanem. Niczego nie żałuję...
Carrie
Podjęłam decyzję. Może jest to najgorsza decyzja w moim życiu, ale zaryzykuję. Nie będę dalej tchórzem, który boi się własnego cienia. Czas na odważne decyzje, na spontaniczność i szaleństwo, bo jak nie teraz to kiedy? Kiedy będę tak stara, że aż nie będę dała rady ic robić? Gdy będę cholernie nieszczęśliwa, bo nigdy nie zdobyłam się na to, aby czegoś nie analizować czy rozważa, a może gdy swoim tchórzostwem sprawię, że osoba, która ze mną w przyszłości będzie, nie zazna nigdy szczęścia ani prawdziwej miłości?
Ruszyłam swoje cztery litery w stronę domku Aidena z nadzieją, że jeszcze nie wyjechał. Moje prośby do niebios zostały spełnione. Nie wyjechał Jeszcze. Pakował swój bagaż do bagażnika, a ja byłam zbyt głupia, ażeby wrzasnąć, aby zaczekał chcwilę z odjazdem, ale na szczęście zdążyłam. Gdy byłam dwa metry przed jego samochodem, odezwałam się:
- Aiden!
- Carrie, co ty tutaj robisz? Nie powinnaś się teraz zbierać do domu?
- Powinnam, ale muszę zrobić jeszcze jedną rzecz, która jest niecierpiąca zwłoki.
- Coś się stało? Carrie, przer... - Nie mógł dokończyć, bo przylgnęłam do niego całym ciałem i ucałowałam jego lekko zaróżowione wargi, które były chyba jednym z siedmiu cudów świata, a istniały po to, aby zwodzić tysiące dziewcząt.
W pierwszych chwilach pocałunku Aiden był niewzruszony i chyba próbował się połapać o co w tym wszystkim chodzi, ale po kilku sekundach to się zmieniło. Nie był już tylko biernym odbiorcą. Całował mocno i zachłannie me wargi, coraz to pogłębiał pocałunek. Ostatecznie nie miałam siły, aby stać na własnych nogach, więc objęłam Aidena za szyję i kontynuowałam to, co zaczęłam.
Po dwóch minutach całowania, Aiden obrócił mnie i od tamtej pory stałam oparta o jego samochód i wciąż przyciśnięta do sylwetki chłopaka, który zdaje się, nie chciał kończyć tej pięknej chwili, ale po chwili oderwał się ode mnie i z trudem zaczął łapać oddech. Czułam jak powietrze wydobywające się z ust chłopaka słodko otula mój policzek i przyprawia o lekki dreszczyk.
- Czy to była TA rzecz niecierpiąca zwłoki? - Zapytał się z lekkim uśmieszkiem na ustach, gdy wpatrywał się swymi szaroniebieskimi ślepiami w moje oczy.
- Tak, ale tylko po części. - Odparłam.
- Po części? Więc co jest tą drugą połową? - Zapytał zaskoczony.
- Chcesz wiedzieć? Jesteś tego pewien? Absolutnie pewien?
- Tak jestem pewien. - Zapewnił.
- ... - Na początku zwątpiłam w to, czy chcę mu powiedzieć, ale przełamałam się i zrobiłam to. - Zakochałam się w tobie. - Wpatrywal się we mnie, a ja nie wiedziałam o co mu chodzi. Czy to dla niego za dużo czy może jest z tego powodu szczęśliwy, ale po chwili rozwiał moje wszystkie wątpliwości słowami:
- Ja w tobie też. - Powiedzial w końcu, a ja nie mogłam się oprzeć, ażeby się z nim nie podroczyć.
- Co ty we mnie też też?
- Ja w tobie też się zakochałem. - Powiedział po czym pocałował mnie czule i delikatnie i bylo tak, że świat nie istaniał. Tylko ja i on i nasza zwariowana miłość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz